„Look at me”, kolekcja Wiosna / Lato 2012, Maciej Zień


Maciej Zień się zmienia – stwierdzenie niezbyt odkrywcze – każdy ewoluuje. Znudziły mu się oskarowe suknie. W końcu w swoim atelier może wciąż takie projektować dla swoich klientek. Niekoniecznie musi je pokazywać w ramach nowej kolekcji.  I dobrze dla niego. Dobrze dla nas. Chyba po raz pierwszy zobaczyłam ubrania jego projektu, które mogłabym przygarnąć do swojej szafy. Trochę długo nosiłam się z tym, co napisać, ale rzeczywiście dla mnie samej było to sporym zaskoczeniem – nie sądziłam, że ubrania sygnowane nazwiskiem Macieja Zienia mogą być po prostu fajną modą codzienną.

Pokaz nowej kolekcji odbył się (tradycyjnie już) w jednej z hal Soho Factory. U wylotu wybiegu stała rzeźba Pawła Wociala pod tytułem „Look at me”, która zainspirowała projektanta do stworzenia tej kolekcji (interpretacja artysty znanej rzeźby wilczycy kapitolińskiej – symbolu starożytnego Rzymu). Projektant inspirował się także klimatem Berlina, jego nocnym życiem, w tle usłyszeć można było niemiecką muzykę elektroniczną. Na wybiegu pojawiły się modele męskie. Kolekcja opierała się na 3 kolorach – bieli, czerni i na ulubionym przez projektanta kolorem cielistym. Męskie sylwetki są bardzo proste, w gruncie rzeczy sportowe – bluzy i spodnie, a damskie zróżnicowane – kombinezony, sukienki koszulowe i wieczorowe, bluzki, spodnie i tuniki.

Maciej Zień nie przeszedł rewolucyjnej metamorfozy i nie zaprezentował bawełnianych dresów – jest w tym cały czas pierwiastek glamour, tak dla niego charakterystyczny. Dresy były, ale z jedwabiu. Nowa kolekcja to element zmian, których początek widać było już podczas prezentacji kolekcji „180 stopni”. Mniej dramatyzmu, więcej codzienności, potu i łez. Projektant pokazuje, że jest świadomy zachodzących zmian, potrzeby demokratyzacji mody, zwrócenia uwagi na ulicę. Bardzo użytkowo, lecz nadal spektakularnie – suknie projektu Zienia to nadal majstersztyki. Zwłaszcza jedna, czarna, do ziemi, która żyła własnym życiem – miałam wrażenie, że tkanina sama stawia kroki, wiruje wokół stóp modelki. Projektant wspaniale pracuje z tkaniną i konstrukcją. Są dwie sylwetki, które mam ciągle w głowie – bluzka z nadrukiem wilczycy Wociala (nadruk po raz pierwszy pojawia się w projektach Zienia), skomponowana z czarnymi spodniami i czarna peleryno – parka. To, według mnie, hity tej kolekcji. Przeglądając na spokojnie lookbook widzę więcej sylwetek, które doskonale nadają się do noszenia. To mi się podoba – zwłaszcza, że takiej porządnej mody ready-to wear nadal mało jest na naszym rodzimym rynku. Próby zmierzenia się z innym odbiorcą zawsze są potrzebne. Zwłaszcza, gdy ostatecznie się udają.


 

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *