20 lat wieszaków – Michał Niechaj o cyklu ‚Szafa Polska 90_10’

Poproszony o podsumowanie cyklu ‚Szafa Polska 90_10’ postaram się odpowiedzieć na te pytania, które powtarzają się najczęściej.

Dlaczego nie… w Warszawie?

Zdarzało się, że to pytali o to nawet niektórzy z zaproszonych przez nas projektantów. Cóż, sam fakt, że piszę teraz tekst do magazynu internetowego jest dowodem na to, że myślenie o modzie przez pryzmat stolicy jest conajmniej staroświeckie. Po pierwsze dostęp do informacji, po drugie zakupy w sieci (zamiast np. w Paryżu). Pamiętam jeszcze kilka lat temu boom na prowincję w polskim teatrze. Bez względu na to, na ile był on wykreowany, gdyby o wszystkim myśleć w scentralizowanych kategoriach, do żadnego takiego zjawiska nigdy by nie doszło. Niektórzy obiecują większą (warszawską) frekwencję ale nie o ilość nam przecież chodzi. Uczestnictwo w kulturze to dziś stały problem organizatorów wydarzeń kulturalnych ale i dobry sprawdzian tego, jaka liczba osób naprawdę interesuje się modą a jaka modnym ubieraniem się. Jeśli mamy udowodnić, że ten temat (tak jak całe projektowanie) dotyczy każdego z nas to możemy/musimy zrobić to też we Wrocławiu.

Dlaczego (ta) galeria?

Odpowiedź wiąże się po części z tym co powiedzieliśmy już powyżej. Nie byłoby Szafy gdyby nie BWA Design we Wrocławiu. Szeroko zakrojony program edukacyjny i dedykowanie całej instytucji wzornictwu to najlepsze dowody na to, że Szafa odbywa się w dobrym miejscu. Tak jak dzieję się to obecnie na całym świecie gdzie moda gości w najważniejszych muzeach i galeriach, w których na codzień prezentuje się design i sztukę. Cieszę się, że spotkania Szafy odbywają się na tle wystaw z innych dziedzin projektowania, nie tylko przypominając o przynależności mody do swojej rodziny ale i podkreślając interdyscyplinarność oraz współzależność właściwe jej działaniom. Biorąc za przykład choćby organizację pokazu projektant mody współpracuje dziś z grafikami (identyfikacja wizualna), scenografami (wybieg), muzykami (tło), fotografami (backstage), artystami (np videoprojekcje) etc nie mówiąc już o projektach konceptualnych i kolaboracjach wokół samych kolekcji.

Dlaczego spotkania mają taką formę?

Z pewnością nie jest to tak atrakcyjna forma prezentacji jak np. przemarsz modeli na tygodniu mody ale co ciekawe początkowo proponowałem projektantom formę prostego pokazu i żaden z nich się na to nie zdecydował. Sami argumentowali, że Szafa nie tylko wymaga ale i daje szansę formy wypowiedzi, na którą nie ma miejsca gdzie indziej. Mimo, że nie narzucałem zbytnio formuły, spotkania wypracowały jakiś wspólny schemat. Staram się w miarę możliwości zachować pewne decorum dopasowując prowadzenie spotkań do charakteru naszych gości. Jakkolwiek dziwnie to zabrzmi, miło wspominam bite dwie godziny dyskusji z Grzegorzem Matlągiem… Pamiętam, że znajomi pokazywali mi potem jakieś komentarze szafiarek narzekających na trudne pytania (sic!). Cóż, dla Grzegorza tematy, które poruszaliśmy były oczywiste a rozmowa miała je jeszcze rozwinąć. Nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej. Skoro projektanci przez nas zapraszani podejmują takie tematy jak np. cierpienie i wojna, my musimy komentować zasadność takich nawiązań. Jest to też dobry test dla języka, który walczy z degradacją mody do sfery kobiecej, a tej z kolei do tego co lekkie i niezbyt intelektualne.

Dlaczego zaprosiłeś (…) a nie zaprosiłeś (…) ?

Kalendarz Szafy jest jak najlepszym, ale jednak kompromisem. Nie wszyscy projektanci znaleźli czas, a niektórzy nie odpowiedzili na naszą propozycję. Mają do tego prawo i w pełni szanuję ich decyzję. Cieszę się jednak, że zdecydowaną większość poparła projekt, widząc sens w takim sposobie rozmawiania o modzie. Zresztą rozmiary walizek, pełnych (często archiwalnych) kolekcji, z jakimi przyjeżdzają nasi goście mówią same za siebie. Może się wydawać, że organizacja półtoragodzinnego spotkania to nic trudnego ale często to jest kilka miesięcy rozmów i zgrywania terminów. Wiary dodaje też patronat najbardziej opiniotwórczych magazynów modowych w Polsce. Szafa rośnie w siłę i udaje się ściągnąć projektantów, o których nie marzyłem nawet gdy zaczynaliśmy (chociażby ze względu na odległość geograficzną). To prawda, że nie ma w Szafie bardziej popularnych projektantów komercyjnych, staram się jednak w miarę możliwości dystansować od własnych gustów i reprezentować panoramę tych twórców, którzy faktycznie wnoszą coś ożywczego w porządek mody. Nie umywam bynajmniej rąk i ‚w razie czego’ biorę na siebie pełną odpowiedzialność.

Co zostaje z Szafy i jakie są plany na przyszłość?

Dzięki pomocy przyjaciół Szafy od samego początku dbamy o dokumentację fotograficzną a ostatni cykl był również filmowany (właśnie kończymy krótkie montaże) więc będzie też coś dla osób spoza Wrocławia. Ponadto korzystając z zaproszenia duetu MARIOS wróciliśmy właśnie ze szwalnii w Olsztynie, gdzie mogliśmy podglądać proces tworzenia kolekcji ich marki. Poza kontynuacją spotkań, owocem i rozwinięciem Szafy ma być zbiorowa publikacja książkowa poświęcona modzie „polskiej”. Mam nadzieję, że znajdzie się w niej miejsce dla wszytskich tych, którzy nie mogli przyjechać lub których my nie byliśmy w stanie zaprosić. Marzy nam się też wystawa… ale jak zwykle wszystko zależy od środków. Nauczony doświadczeniem wolę nie mówić o projektach, które mogą nie wypalić. Życzcie nam szczęścia!

***

‚Szafa Polska 90_10’ była częścią projektu edukacyjnego TERAZ DESIGN! 2011 realizowanego z dotacji Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Gościła projekty: Maldoror (Grzegorz Matląg) , Cock’nbullstory (Agnieszka Dębecka i Karolina Stejuk) , oluhi (Anita), Paulina Plizga, Hyakinth (Jacek Kłosiński), MARIOS (Marios Loizou i Leszek Chmielewski), Marcin Podsiadło.

http://www.facebook.com/SzafaPolska90.10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *