Chłopczyca i Elegant – Kinga Kowalewska i Łukasz Stępień

Lubię obserwować pary. Takie, które są dobrane pod każdym względem. Eleganccy, niebanalni, pełni miłości. Rzadko takie pary można zobaczyć na ulicy, ale kiedy już się ich wypatrzy to humor poprawiony na cały dzień. Bo oczywiście oprócz uczuć wiążących ludzi, fajnie jak po prostu dobrze wyglądają razem. Kiedy jedno i drugie jest tak ubrane, że tworzą całość. Zwracanie uwagę na strój – niezbyt głębokie? No cóż, nie będę ukrywać – patrzę na to jak ludzie się ubierają.

Ale do rzeczy – oto przed Wami – dwójka projektantów – Kinga Kowalewska i Łukasz Stępień. Ich kolekcje znajdziecie w butiku Love&Trade. Już niebawem wspólna prezentacja ich projektów w butiku.

Kolekcja Kingi Kowalewskiej to minimalistyczne ciuchy i męski sznyt w nieoczywistym wydaniu. Sukienka z krawatem z materiału w kurzą stopkę odkurza sukienki z lat 60. – dla chłopczyc, z ogromnym krawatem – Kowalewska wprawnie przetwarza klasyczne już projekty w nową jakość, przypomina (przynajmniej mi) projekty Barbary Hoff z tych lat, sukienki kosmiczne ozdabiane geometrycznymi wstawkami z kontrastowego materiału czy właśnie mini z przyczepianymi krawatami.
Kinga Kowalewska stawia na wygodę i funkcjonalizm – tworzy ubrania dla kobiet, które cenią ponadczasowość w modzie.

Ultra Żurnal: Lubisz nosić męskie ciuchy?
Kinga Kowalewska: Podstawowa rzecz bez której nie potrafię się obyć to spodnie, choć nie wiem na ile w tych czasach można określić je jako męski element garderoby. Jako nastolatka częściej buszowałam w szafie mojego ojca, który był typem elegancika. Kiedy wrzucam kieckę i obcas czuję jakiś dziwny rodzaj wyrachowania wynikający z zaznaczania kobiecości, jako mojego podstawowego atrybutu. Bardziej mam poczucie, że bawię się w kobietę, czuję wręcz skrępowanie, wynikające chyba z tego, że w gronie moich znajomych przeważają mężczyźni, z którymi uwielbiam się po prostu, po chłopsku kumplować. Wbrew tym towarzyskim i mentalnym inklinacjom większość osób odbiera moje projekty jako kobiece i chyba rzeczywiście takie są. Nawet elementy typowo męskie zawarte w mojej kolekcji gdzieś gubią swój oczywisty charakter.

UŻ: Kolekcja jest dość mała – czy następna będzie miała więcej sylwetek? Czy po prostu wolisz stworzyć jedynie kilka modeli?
KK: Kolekcja składa się na razie z dwunastu sylwetek. Większość ciuchów ma charakter prototypów i są przeznaczone na sezon 2011/2012. Chcę je wykorzystać do pokazu, który prawdopodobnie odbędzie się jeszcze tej wiosny. Po wielu latach współpracy przy tworzeniu kolekcji dla innych marek, dzięki uprzejmości Kasi Wyrozębskiej miałam szansę wystartować po raz pierwszy ze swoim autorskim projektem. Nie mogłam nie skorzystać z szansy zaistnienia w tak fantastycznej przestrzeni jaką jest Love & Trade, więc postanowiłam zaprezentować tam kilka swoich modeli i sprawdzić jak zostaną odebrane.

UŻ: Jak wygląda Twój warsztat – skąd czerpiesz inspiracje, jak zabierasz się do projektowania, czy rysujesz swoje modele, czy potrafisz sama szyć, jak dobierasz materiały do projektów?

KK: Uwielbiam mieć pieczę nad każdym etapem powstawania modelu: od projektu do gotowego ubrania. Przez 4 lata prowadziłam wzorcownię. W tej chwili sama zajmuję się konstrukcją i wykonaniem prototypów. Jest to związane z ogromnymi kosztami wyprodukowania pojedynczego modelu. Niestety ciężko jest znaleźć dobrego konstruktora i krawca, który podejmie się wykonania skomplikowanego ubrania w nie przekraczającej granic zdrowego rozsądku cenie…Własna realizacja pomysłu to najlepsze doświadczenie jakie może spotkać projektanta. Nikt nie wciśnie Ci, że czegoś nie da się uszyć w momencie kiedy pojąłeś tajniki krawiectwa. Masa rozwiązań technicznych przychodzi na etapie konstrukcji i często w sposób diametralny wpływa na sam projekt. Lubię szkicować, ale ostatnio częściej po prostu chwytam tkaninę, przykładam ją do siebie lub do manekina i już wiem jaki kształt chcę jej nadać. Co mnie inspiruje? Głownie kino i muzyka, bez których żyć nie potrafię. Praca nad kolekcją jest obudowywaniem 3-4 modeli, które pojawiają się w mojej głowie jako pierwsze i wiodące.

UŻ:  Czy kobieta wg Kowalewskiej jest uzupełnieniem wizji mężczyzny wg Stępnia – nawiązując do wspólnej sesji waszych kolekcji.
KK: Bardzo cenię projekty Łukasza. Mają w sobie wyjątkową klasę, są świetnie wykonane i chyba rzeczywiście fajnie wyglądają w zestawieniu z moimi ciuchami. Nie mieliśmy początkowo koncepcji wspólnego ich pokazania. Przy okazji mojej i Łukasza pracy nad pewnym projektem pojawiła się możliwość zorganizowania sesji ze świetnym fotografem i moją przyjaciółką – Anią Blodą. Kiedy zjawiliśmy się w studiu Łukasza z modelką i modelem okazało się, że mają podobne typy urody więc wpadliśmy na pomysł, żeby zrobić im razem zdjęcia – surowe w trochę w skandynawskiej stylistyce, pozowane, ale niejednoznaczne. Ktoś kto je ogląda zapewne zastanawia się, czy chłopak i dziewczyna to para, czy może rodzeństwo i co to za dzieciak się między nimi pęta. Podpowiem: moja wszędobylska córka, którą jako freestylowa mama wszędzie za sobą ciągam.

***
Kolekcja Łukasz Stępnia pojawiła się już w „Subiektywnym przeglądzie polskich kolekcji” w pierwszym numerze Ultra Żurnal (strona 91). Projektant tworzy uwspółcześnione wersje klasycznych elementów męskiej garderoby – mężczyzna w garniturze od Stępnia to nie sztywniak, ale elegant z poczuciem humoru. Koszule z zabawnymi elementami, które są także funkcjonalne, klasyczne kroje zmodyfikowane tak, aby nadać nowy wyraz tak podstawowym strojom męskim. A to wszystko z bardzo jakościowych tkanin – wełen i kaszmirów.

ULTRA ŻURNAL:  Dlaczego garnitury – to w końcu kluczowy element męskiej garderoby, ale jednak wydawałoby się, że dość nudny i przewidywalny…
Łukasz Stępień: Hmm, nie jestem projektantem samych garniturów, uwielbiam dobrze skrojone płaszcze czy koszule.
Ale tak – garnitur to nieodzowny element męskiej garderoby, ale czemu miałby być nudny ? Przy tworzeniu niepowtarzalnego garnituru ogranicza nas tylko nasza wyobraźnia.

UŻ:  Czy twoje projekty są dla masowego odbiorcy czy raczej odpowiada Ci idea krawiectwa indywidualnego, na miarę – tworzysz modę ekskluzywną?
ŁS: Od zawsze interesowało mnie szycie pod indywidualnego klienta, ale wszystko to wymaga dopracowania i cierpliwości z obydwu stron. Owszem zdarzają się sytuacje w których np. przestaję czuć się  projektantem, a zaczynam krawcem, ale to tak, jak w każdym artystycznym zawodzie. Ekskluzywność to pojęcie względne, dla jednego to produkt z tak zwanej  linii Limited Edition, dla drugiego jego kompromis wypracowany z  projektantem – czego owocem jest jego indywidualny projekt…

UŻ: Polska Moda – jak oceniasz ją przez pryzmat własnej pracy z perspektywy kilku lat?
ŁS: Moda istnieje, mogę mieć tylko zastrzeżenia co do sposobu jej odbierania.

UŻ: Czy Love&Trade to miejsce, którego poszukiwałeś dla swojej kolekcji? Czy nie myślisz o swoim własnym atelier i sklepie?
ŁS: Prowadzenie własnego atelier? Mam już takie, ale to bardzo skryte miejsce i dla wybranych klientów. Dla mnie ważne jest, aby kolekcja była dostępna dla wszystkich i każdy mógł zobaczyć czyjąś prace, a potem dokonać zakupu.
Zdjęcia: Anna Bloda

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *