Dawid Woliński / SS 2017

Z recenzją z pokazu jest tak, że najlepiej nie czytać innych, zanim nie napisze się swojej. W podprogowy sposób można sobie coś przywłaszczyć, trochę się zasugerować i subiektywne spojrzenie na to, co zobaczyliście może legnąć w gruzach. Subiektywne nie oznacza braku merytoryki. Chodzi mi bardziej o to moje, „najmojsze” zdanie. Bo co z tego, że „wszystkim się podobało”, kiedy mi się nie podobało. I na odwrót. Z tej przyczyny unikałam, jak ognia tekstów o samym pokazie Dawida Wolińskiego i starałam się odseparować od wszelkiego rodzaju opinii, recenzji, ochów i achów tak zawsze chętnie emitowanych ku masom, jak najszybciej po pokazie. Co oczywiście nic nie wnosi do samej recenzji, ale chciałam się z Wami podzielić mękami, które odczuwałam od wczorajszego poranka. Zatem ku meritum. 

Miejsce: Palladium
Data: 6 kwietnia 2016
Godzina: 20.30 (choć jak sami się domyślacie, pokaz rozpoczął się grubo po tym czasie)
Projektant: Dawid Woliński
Kolekcja: Wiosna-Lato 2017 (tak, wiem)
Towarzysz: nieoceniony, jak zawsze Freestyle Voguing
Przestrzeń: Bardzo przyjemnie pomyślany wybieg ciągnący się przez dwie salę – poczynając od sceny, przez salę właściwą, zakręcając we foyer.

Pokaz: Po ponad godzinnym oczekiwaniu na gwiazdy, czyli dwie Małgosie – Sochę i Kożuchowską zaczynamy. Muszę przyznać, abstrahując od tego, że to moda kompletnie nie dla mnie, że czerwony dywan, sukienki etc. – podobało mi się (tak po prostu). Nie traktuję tej kolekcji jako całości, za dużo w niej różnych kierunków, abym była w stanie zobaczyć w niej spójną wizję. Natomiast kunszt krawiecki, zgrabne ogranie inspiracji (choć nie kupuję wszystkiego, Andy Warhol – nie, nie widziałam go) – niezaprzeczalnie Dawid Woliński jest zawodowcem.
Co projektant przedstawił nam na pokazie? Dużo kobiecości i w aspektach odkrywania ciała (duże dekolty, gołe plecy, ołówkowe spódnice rysujące linię kobiecych krągłości) i w zakrywaniu go nonszalanckimi w kroju, ale dziewczyńsko kolorowymi bomberkami czy szerokimi spodniami z niskim stanem. Satyny z welwetem, złote, haftowane gwiazdki potęgowały wrażenie luksusu, choć myślę, że same kroje, w wielu sylwetkach sportowe, pozwalały zachować kruchą w tym przypadku (ale jednak widoczną) równowagę między oczywistym „bogactwem” kreacji, a zwykłą użytecznością samego ubrania. Oczywiście, projektant nie prezentował kolekcji ubrań codziennych. To były kreacje na „wyjście” i wielkie „wejście”. Tym samym skierowane do kobiet bywających, o nienagannej figurze, które chcą (i muszą) błyszczeć w tłumie. Cukierkowa kolorystyka może wydawać się dość szalonym pomysłem w kontekście sprzedażowym, ale odszycie zaprezentowanych sylwetek w bezpiecznej czerni dla wielu wiernych klientek projektanta będzie pewnie dość kuszącym pomysłem. Dawid Woliński zaprezentował też męskie sylwetki utrzymane w stylu swojej garderoby. Nie czuję się w takich tematach zbyt mocno, więc ograniczę się do stwierdzenia, że były to przyjemne kroje, bardzo umiejętnie czerpiące inspirację z indyjskich ubrań męskich. Trzy sylwetki w pokazie wydają się mi najmocniejszymi elementami kolekcji. Skórzany komplet w kolorze ciemnej lawendy (bomber i ołówkowa spódnica) ma potencjał stroju codziennego, utrzymany w bogatej estetyce lat 80., jest swego rodzaju samograjem sytuacyjnym. Błękitna sukienka z architektoniczną draperią z przodu talii to wysmakowany twist, choć pozbawiona satynowego blasku reszty sylwet, jest w mojej ocenie perełką, cudownie elegancką i zjawiskową. No i ostatnia sylwetka, która zasługuje na uwagę to męski garnitur z szarej satyny, nie przerysowany, praktyczny i do zaanektowania przez admiratorki męskich ubrań w kobiecych szafach. W galerii znajdziecie te trzy sylwetki na samym początku.

Jeszcze odrobinę szczegółów.

Muzyka: Były i rapsy (Big Sean „Paradise) i David Bowie (I’m deranged) – lubię.
Obsługa sali: monopolista Black Tie
Reżyser pokazu: turboprofesjonalna Kasia Sokołowska
Zdjęcia z pokazu: Filip Okopny

PS.: Jak sami możecie się zorientować, kolekcja była bardzo bogata (vide galeria). Skupiłam się jednak na elementach, które wg mnie były najistotniejsze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *