„Dawno temu na dzikim zachodzie” – Kolekcja „Wanted” Roberta Kupisza / Wiosna-Lato 2013

Choć tytuł może wydawać się trywialny (niby prosta kalka z filmu Leone) to najlepiej oddaje moje pierwsze odczucia z pokazu wiosenno –220-802 letniej kolekcji Roberta Kupisza. I od razu muszę zaznaczyć, że to jeden z największych jej plusów.

Bo jeśli zachwycać się Dzikim Zachodem, to właśnie tym z westernów Sergio Leone, mistrza celebracji klimatu i krajobrazu, ukazywania bohaterów z krwi i kości – nie tylko dobrych albo złych, ale przede wszystkim tych, w których brud z niekończącej się prerii miesza się z honorem, bohaterstwem i okrucieństwem. „Dawno temu na Dzikim Zachodzie” to też jeden z tych westernów, gdzie kobieca postać odciska wyraźny ślad nie tylko na kinowym gatunku, ale też na wyobraźni odbiorcy. Niesamowita Claudia Cardinale, piękna i pałająca żądzą zemsty, czaruje widzów od samego początku. I wierzcie mi lub nie, ale jej kostiumy mają w tym swój udział!

Właśnie dlatego pierwsze sylwetki z wiosenno – letniej kolekcji Kupisza skojarzyły mi się z Jill McBain (Cardinale). Kupisz zreinterpretował elementy garderoby z Dzikiego Zachodu Sergio Leone, zachowując najbardziej charakterystyczne detale. Otwierające pokaz modelki prezentowały długie suknie i spódnice, uszyte z wielu warstw materiału układającego się w falbany, w zestawieniu z koronkowymi bluzkami wykończonymi golfem i mankietami typowymi dla tamtych czasów (i miejsca), topami i koszulami, które zdobiły drobne żaboty. W połączeniu z włosami układającymi się w roztrzepane fale, mocno zaznaczonym okiem i opaloną, lekko „przybrudzoną” skórą (100 punktów!) Cardinale z „Dawno temu…” jak nic! Właśnie ta pierwsza część pokazu podobała mi się najbardziej – Dziki Zachód potraktowany nowocześnie, dedykowany seksownej, pewnej siebie kobiecie i jednocześnie wyrazisty, nie ocierający się o kiczowate interpretacje, które tak naprawdę nawet nie wychodzą z mody, bo nie mają kiedy.

W dalszej części pokazu pojawiły się ubrania wyraźnie zainspirowane elementami kultury indiańskiej – niewykończone skóry oplatające ciało, zamszowe topy i pióropusze wieńczące sylwetki, czy stylem osadników (a może doktor Queen?) – tu znowu spódnice z wielu warstw kraciastego materiału, koszule w kratę i dżins. Ta część pokazu mocno się przeciągała, nie ze względu na tempo, a mnogość bardzo podobnych do siebie sylwetek – ta sama spódnica w różnych wersjach kolorystycznych, raz zestawiona z koszulą a raz z kurtką, lub przepasana paskiem, czy dżinsowe i skórzane krótkie spodenki (niektóre modele tak krótkie, że bardziej przypominające majtki) w różnych kombinacjach z t-shirtami, topami i okryciami wierzchnimi. Ten Dziki Zachód w interpretacji Kupisza był już mocno zbliżony do jego najbardziej komercyjnej postaci, którą możemy oglądać nie tylko na wybiegach, ale i w młodzieżowych sieciówkach. Bardzo kiczowato wypadły sylwetki wykonane z materiałów farbowanych na błękitno – biało. Choć łudziły oko kolorem na tle wypłowiałych sylwetek w kolorach kojarzących się z ziemią zachodnich stanów USA, nie pozostawiały nadziei, że będą wyglądać dobrze gdziekolwiek indziej niż w nadmorskim kurorcie.

Kupisz postawił na zróżnicowanie, które przejawiało się nawet w muzyce do pokazu – modelki maszerowały w rytm country w wykonaniu Patsy Cline (słynne „Crazy”), Ennio Moricone „Man with a Harmonica” (tu ukłon w stronę Leone), czy Tiny Turner w duecie z Ike. Szkoda tylko, że mimo tego zróżnicowania tak wiele elementów się powtarzało. I nie mówię tu tylko o różnych wersjach kolorystycznych tej samej spódnicy, ale i ubraniach, które właściwie można by znaleźć w dowolnej kolekcji projektanta i poza nadrukiem, czy kolorystyką, nie rzuciłoby się to w oczy. Z drugiej strony to właśnie „kupiszowe” klasyki są esencją marki – t-shirty z Indianinem, orzełkiem, a teraz z napisem „Wanted”, wariacje na temat koszuli w kratę, czy lekko asymetryczne i oversizowe bluzy z ręcznie farbowanych tkanin. Pisząc o tym, że coś się powtarza i sumując to z ogromnym sukcesem, który odniósł Kupisz w Polsce (pamiętajmy, to dopiero trzecia kolekcja „spod jego igły”), zastanawiam się czy formuła na projekty225-030 Kupisza się wykończy, czy staną się one właśnie takimi klasykami, basicami odświeżanymi co sezon, w nowym kontekście.

W kolekcji „Wanted” zabrakło sylwetek męskich – kowboje, źli, dobrzy, czy brzydcy, zawsze działają na wyobraźnię. Moja ciekawość (choć wyobraźnię mam bogatą) pozostała niezaspokojona – jak wyglądałby współczesny kowboj Kupisza? Jak John Wayne w „Rio Bravo”, Clint Eastwood w „Za garść dolarów”, czy jak Heath Ledger w „Tajemnicy Brokeback Mountain”? A może byłby miksem ich stylów? Tego się nie dowiemy (chyba, że projektant planuje jakieś niespodzianki) za to wiemy, jak wygląda Panna Młoda na Dzikim Zachodzie Kupisza. I tu użyłabym słowa „praktycznie”. Suknia zamykająca pokaz, chociaż tradycyjnie śnieżnobiała, była w praktyce jedną z tych, które w różnych wersjach kolorystycznych widziałam podczas pokazu nie raz. A mimo tego… Panna Młoda wyglądała pięknie!

Zdjęcia: materiał prasowy Robert Kupisz / AKPA

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *