Bynajmniej nie debiutantka – Kas Kryst

Dlaczego zestawiam Kas Kryst z określeniem „debiutantka”? Bo ciągle mam wrażenie, że scena OFF Out Of Schedule jest tak odbierana przez większość widowni. Bo rozmawiamy od tym od dawna i głowimy się jaką nadać osobowość tej scenie. Na samym początku tygodnia mody w Łodzi było to dość jasne. Na OFF Out Of Schedule pojawiali się projektanci, którzy nie chcieli być w głównym harmonogramie Alei projektantów. Bo nie pokazywali aż tak rozbudowanych kolekcji, bo ich kolekcje potrzebowały specyficznego tła z charakterem. Nie chodziło do końca o awangardowość. Bardziej o punkowską niezgodę na sztuczny blichtr, który z modą jest nierozerwalnie kojarzony. Gdzieś ta zasada po drodze się zatarła. I OFF jest traktowany trochę jak scena dla debiutantów. Dlatego też tacy projektanci jak Bola, czy Odio & Pieczarkowski, według mnie organicznie już związani ze sceną offową, przenieśli się na Aleję projektantów – i wcale im się nie dziwię w gruncie rzeczy – trudno walczyć OFFowi o widownię z Aleją. Ale Kas Kryst jest. I nie zamierza się przenosić w inne rejony (oczywiście, jeśli zdecyduje się pokazywać znów w Łodzi i zmagać się z przeciwnościami losu). I swoją kolekcją mogłaby zdystansować wielu projektantów pokazujących kolekcje na wielkich, oświetlonych wybiegach, przy asyście zyliarda gwiazd. Ale Kas nie chce reprodukować jednej sukienki w 10 długościach, żeby wydłużyć pokaz do granic ludzkich możliwości percepcji. Kas Kryst ma plan, który w przypadku kolekcji na wiosnę przyszłego roku przewidywał 16 sylwetek. Ani jednej więcej, ani mniej. Po prostu pokazała nam przemyślaną i dobrze skonstruowaną kolekcję, w której nie ma smętów, dłużyzn i nudy.

Wiosna według Kas Kryst będzie czarna. Może nie całkowicie. Pojawi się w tej wiośnie również biel. Ale to wszystko. Ja się cieszę, czerń, która przeważa w tej kolekcji, jest moim ulubionym kolorem. Brzmi to dość trywialnie, ale nie piszę tutaj o fizyce kwantowej tylko o ubraniach. Sylwetki przy ciele mijają się z tymi o kroju luźnym. Błyszczące tkaniny konfrontowane są z tymi matowymi. Jedwab z wełną. Sukienka wieczorowa z bejsbolówką. Faktura ze wzorem. Przezroczystość z zasłonięciem.

Bogactwo elementów w tej kolekcji mile zaskakuje – w końcu mówimy o kolekcji w 90 % czarnej. Ale właśnie umiejętne i ciekawe zagranie fakturą, plisowaniem, błyszczącą lamą, odniesieniami do różnych epok jak w przypadku wysokich kołnierzy jest pociągające i intrygujące zarazem. A poza tym damskie sylwetki są po prostu bardzo seksowne i to mi się podoba. Co więcej – uważam, że romans Kas Kryst z seksowną naturą kobiety powinien trwać i rozwijać się. Czego sobie i innym kobietom życzę.

Zdjęcia: Marek Makowski

PS.1: W kolekcji pojawiło się męskich sylwetek – nie pisałam o nich z pełną premedytacją, nie to, że nie doceniam, ale skupiłam się przede wszystkim na kobiecie.

PS.2: Kolekcja w sprzedaży będzie dostępna pod koniec stycznia. Już teraz możecie kupować rzeczy Kas Kryst na platformie SHWRM.pl, a dodatkowo w BoutiqueLaMode znajdziecie limitowaną kolekcję t-shirtów jej autorstwa – polecam.

PS.3: A muzyka na pokazie była taka:
YouTube Preview Image

 

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *