Fashion Week Łódź 2010: Plastikowy / Off Out of Schedule


W każdej szafie niezbędne są ubrania bazowe – z dobrej jakości materiału, o klasycznym kroju. Dobrze jeszcze kiedy te ubrania mają w sobie to coś, jakiś drobiazg, który sprawia, że biała koszulka zwykłą nie jest. I taka jest kolekcja Plastikowego na sezon Wiosna / Lato 2011. Bez wielkiego „wow” projektant przedstawia nam kolekcję złożoną z ubrań prostych, łatwych i przyjemnych. I tak, mamy tu stonowane kolory (biele, szarości, granaty, czerń i odrobinę koloru w kilku modelach męskich – czerwień i błękit), miękkie tkaniny otulające sylwetkę, drapowania charakterystyczne dla projektanta i kropkę nad i, czyli jego autograf niemalże – geometryczną sukienkę wpisaną w literę T – taka sylwetka przewija się przez większość kolekcji  Plastikowego. Czegoś mi zabrakło w tej kolekcji, albo nie jest ona dla mnie stworzona. Szukam nowości, czegoś odświeżającego na pokazach młodych projektantów. W nowej kolekcji Plastikowego widzę wszystko to, co już nam pokazał – dla jednych to zaleta, projektant ma już określony styl i jest konsekwentny w budowaniu swoich linii – muszą być „jego własne”.  Choć lubię wygodne ubrania, które są łaskawe dla mojej nie pierwszej świeżości figury, to jednak ta kolekcja nie jest dla mnie wyjątkowa – jest to jednak bardzo subiektywne odczucie (może spowodowane zaawansowanym wiekiem). Natomiast nie zmienia to faktu,  że następną kolekcję Mateusza Wójcika obejrzę z przyjemnością – gusta się zmieniają, być może Jesień / Zima  2011 Plastikowego będzie dla mnie czymś ożywczym.

Ultra: Jaka jest idea twojej kolekcji na wiosnę i lato 2011?
Plastikowy: Bardziej ładnie, wygodnie niż dziwnie. Dziewczyna czy chłopak ubrani w te ciuchy mają się w nich czuć dobrze. Bardzo ważna jest jakość wykonania i użyte materiały. Postanowiłem wziąć na warsztat klasyczne kroje, projektując je od nowa, zmieniając pod siebie. Ideą kolekcji jest również szeroko rozumiana delikatność. Każdy projekt daje komuś, kto go założy, ogromny wachlarz możliwości, jeśli chodzi o dostosowanie go do siebie.Na przykład szara sukienka z falującym przodem upięta powiedzmy ciekawą broszką czy spięta paskiem spowoduje, że materiał zacznie się inaczej układać. Kolekcja jest zdecydowanie zaprojektowana po to, aby ją nosić, a nie jedynie nastawiona na efekciarstwo przy sesjach zdjęciowych.

W każdej twojej kolekcji jest jeden wspólny element, bardzo charakterystyczny i rozpoznawalny – co to jest i dlaczego przewija się w twoich kolekcjach?
Podejrzewam, że chodzi o upięcia i konstruowane przez nie formy z tkanin, tak? Dlaczego się przewijają przez kolekcje? Na pewno nie jest to zabieg, który sobie w którymś tam momencie wymyśliłem i teraz tworząc kolejną kolekcję muszę zachować motyw upięcia. Zwyczajnie projektuję rzeczy, które mi się podobają, nie kreuję się. Każda z kolekcji była wynikiem pracy z tkaninami, każdy projekt realizacją jakiegoś konkretnego pomysłu. Myślę, że poza upięciami niektóre projekty charakteryzują się jeszcze jakiegoś rodzaju prostotą, która w pewnym momencie może już zostać nazwana toporną… Jeśli widoczne są charakterystyczne cechy kolekcji i cechy wspólne, to pozostaje mi się jedynie z tego cieszyć, ponieważ nie był to mój cel. Celem dla mnie jest zawsze realizacja jakiejś idei w satysfakcjonujący sposób.

Czy nie uważasz, że mamy wystarczającą ilość basicowych ubrań na rynku? Czy projektant nie powinien pokazać czegoś więcej?
Wydaje mi się, że niekoniecznie. Jeden basic może się bardzo różnić od drugiego: tkaniną, wykończeniem, jakością wykonania. Jeśli basic równa się ciuch produkowany w Chinach, którego szwy po praniu się skręcają, to być może ich ilość jest wystarczająca. Dla mnie ten termin znaczy jedynie tyle, co klasyczne rozwiązania, co daje projektantowi wiele możliwości, np. podczas zmiany kroju czegoś klasycznego. Do tego wysokiej jakości tkaniny, plus delikatny element charakterystyczny. Jeśli chodzi o rynek, to wydaje mi się, że lokalnie zapominamy właśnie o czerpaniu z klasyki i istnieje wielkie parcie na ciuchy przesadnie dziwne. Momentami to już chyba raczej kostiumy, a nie ubrania. No i jakość… Jasne, że generalizuję i nie dotyczy to wszystkich, ale to zaczęło mnie gdzieś tam coraz bardziej irytować, stąd też najnowsza kolekcja jest… stonowana?

Jak sprawić, aby polska ulica była lepiej ubrana? Czy w tej kwestii polski projektant powinien mieć „misję”?
Jeśli projektuje ubrania to chyba tak, prawda? Ludzie w Polsce są bardzo różnie ubrani. Stworzyło się środowisko, które kupuje polskie projekty, powstały imprezy, podczas których można kupić ubrania polskich projektantów w korzystnych cenach, inne imprezy promujące polską modę, magazyny się nią interesują… Wydaje mi się, że to wszystko bardzo dobrze wróży.

Tekst: Ewa Kosz
Zdjęcia: Plastikowy

Every single wardrobe needs the basics – made of  quality materials, classically cut. If they come with this little something that makes them „not so basic” – even better. That would be what PLASTIKOWY brings to the table for S/S 2011.  Simple pleasures, so to say. There we have the neutral color palette with a splash of hue in some menswear pieces (red, baby blue), the soft, silhouette-hugging fabrics, brand specific draping and the designer’s signature T-shape in dresses and other garments. There was something missing in the collection or it was just not meant for me, this season. I always hunt for something fresh when it comes to the young designers. The new collection of Plastikowy struck me with all those things that we’ve seen in his work already. It is considered a virtue by some – the designer worked out his own style and is consistent, the cuts must go along „his own” lines. Even though I like the comfortable, flattering clothing, this collection didn’t seem special to me, although, it might be the personal, age-related issue. It does not mean I’m not going to wait for the next sample of work from Mateusz Wójcik impatiently. The F/W 2011 might bring the freshness I was looking for.

Ultra: What was the idea behind the S/S 2011 collection?
Plastikowy: More pretty and comfy than strange, I’d say. The girl/boy dressed in these clotes should feel right about what they’re wearing. There’s a focus on the quality of fabric and finish. I’ve decided to re-work the classic cuts. But instead of altering the existing ones I’ve created my own versions of „classic”. The idea behind the collection is, in most part, also the wide spectrum of delicacy/fragility.  Every item is versatile, reusable many different ways. For example — the frilly gray dress will look complitely different tucked in by broche or belted. It is made for wearing, not to glitter in the photoshoots.

In every single collection of yours there’s an element in common, the characteristic one – what is it and why do you place it in there?
I can only guess you’re talking of drapings and forms created of the fabrics, right? Why are they there? It wouldn’t be the consciously veaved trick that I go on with, consistently. I basically create the clothes that I like, I do not create myself. Every collection was the result of the work with the fabrics, every garment the result of some idea. I think that aside of dreapings some endeavours might be considered heavy even, ehwen you take the simplicity of certain garments.. If you see something characteristic about my wok I might only be glad, even though it was not my goal. My goal is always to proceed with making the idea come to live the satisfying way.

Don’t you think we have enough „basics” in the market? Is a designer not supposed to provide us with something more than that?
I don’t really think so. The basics are so different from one another. If what you have in mind is the t-shit „made in china” that has all seams swirled after the first wash- yeah, we probably have enough of that. To me the term „basic” means the ability of agreement to some classical features that give a designer a freedom of choice when it come to the fabric or this little specific to him/her thing. Since we’re talking market – I think, locally, we forgot the calssics altogether lately, looking for some weird solutions, almost costume-like. And then the quality..  This is a generalization, of course , and not all of us are there, but it got me sick enough to make my last collection .. neutral?

How do we change the Polish street, how do we dress it better? Don’t you think a designer should pick up something like a mission in here?
When you design the clothes – it’s obvious. Polish street is diverse. There’s some that buy polish designs , there’s the event that make it even easier, in more affordable prices. Some other events promote polish designers, the magazines are interested.. I think all of that means something. I think!

Translation: Joanna Obuchowicz – Beckwith

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *