Isola – Ania Kuczyńska / SS 2016

Paradoksalnie czerń nie jest tylko czernią. Nabiera kolorów, subtelności, kontekstu na kobiecie. Dodajemy czerni wielowymiarowości kolorowymi dodatkami, włosami, krągłościami ciała czy po prostu tonem skóry. Kobieta w sukience odsłaniającej kawałek ramienia w wysmakowany i nieoczywisty sposób jest bardziej seksowna, niż ta odziana w pas lateksu. Przynajmniej w moich oczach. Migające gdzieś łydki czy kostki, nadgarstek wychylający się z mankietu… Gra ciałem w odwiecznym tańcu dwóch jednostek spotykających się gdzieś w przestrzeni. Może powiecie – to nie ma znaczenia, liczy się intelekt. Może i powiecie – tylko głęboki dekolt. Nie dyskutuję. Spotykałam na swojej drodze takich ludzi, dla których stanowiłam całość – i była w tym też moja powierzchowność, mój styl, jakkolwiek to nazwać. Myślę, że to jak się ubieramy jest jedną z emanacji naszego ja. Dajemy pierwszy sygnał otoczeniu jacy jesteśmy właśnie tym, jak wyglądamy.

Zapewne klan wielbicieli czerni, koszul, stójek, rzędów drobnych guziczków, mankietów, wysokich stanów i krojów luźnych nie jest tak liczny, jakbym sobie wyobrażała i chciała. W przypadku kolekcji Ani Kuczyńskiej (w gruncie rzeczy każdej) nie wystarczy, że spodoba Ci się jej propozycja ubrań na dany sezon. Bo to nie jest po prostu oferta. To jest wizja, zaproszenie do pewnego świata, pełnego wyrafinowanych i inspirujących kobiet, świata, którego kontekst trzeba znać i rozumieć. Trzeba wiedzieć, kim była Lee Radziwiłł czy Jackie Bouvier (Kennedy i Onasis też). Trzeba orientować się, czym różniły się lata 60. od 70. Trzeba dostrzec subtelne odniesienia do elementów tradycyjnych strojów bliskowschodnich czy wieczorowych męskich garniturów. Wtedy jesteś w stanie zrozumieć, że noszenie ubrań z kolekcji Ani Kuczyńskiej jest pewnym oświadczeniem, komunikatem. Być może ten komunikat odczyta niewielu mijających Cię przechodniów, ale czy to ma znaczenie? Robisz to dla siebie, na przekór otaczającej Cię bylejakości. Twoje stawianie na piedestał tak z pozoru błahej kwestii jak strój sprawia, że praca projektanta nabiera prawdziwego sensu. 

* * *

Teraz trochę szczegółów. W nowej kolekcji Ani Kuczyńskiej Isola znajdziecie sukienki mini i maxi, koszule ze stójkami, piękne spodnie z wysokim stanem, nagie ramiona, plisowania i długie mankiety. Dopełnieniem Isoli są akcesoria czyli drobiazgi, takie jak aksamitne wstążki, batikowe bransoletki, przez chodaki, a kończąc na juchtowym koszyku. Tkaniny, których użyto do odszycia sylwetek Isoli to dżins japoński (najlepszy na świecie), batyst, modal, jedwab satynowy, jedwabny welur i krepa satynowa.

Sesję lookbookową popełnił:
Karol Grygoruk

www.aniakuczynska.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *