Z miłości do dżinsu… Marques’Almeida dla Topshop

Analizując zawartość swojej szafy muszę przyznać, że 90 % moich ubrań jest w kolorze czarnym lub ciemnym. Mam kilka „dżinsowych ubrań”, ale to raczej bazy, niż wyjątkowe elementy garderoby uszyte z denimu. Ale dżins mnie fascynuje. W tym roku na letniej edycji Bread&Butter poczułam zachwyt podsycający moją fascynację tym materiałem w strefie przeznaczonej na wystawców z Japonii, oferujących japoński dżins, tkany na starych japońskich maszynach, ale i dekatyzowany czy farbowany w oparciu o metody wykorzystywane w produkcji tradycyjnych tkanin japońskich. Trudno opisać, trzeba zobaczyć. 

Kolekcja Marques’Almeida dla Topshop to gloryfikacja dżinsu jako materii. I gloryfikacja lat 90. Pamiętam je. I pamiętam swoje dżinsowe faux pas z tych lat – piramidy. To dla niezorientowanych dżinsy trochę o kroju balladynek z kolorowym lampasem po boku. Z jednej strony patrzę na tę kolekcję i widzę odniesienia do tych lat, ale też z drugiej strony myślę, że jeśli widziałabym tak ubrane dziewczyny w tych latach to byłoby cudownie. A wcale nie było tak kolorowo.

Kolekcję podzieliłabym na dwie części – ubrania uszyte z dżinsu i resztę. Co do reszty nie będę ukrywać, że nie jestem fanką lureksowych wdzianek – ubrania te wyglądają świetnie w kampanii reklamującej nową kolaborację Topshopu, ale ja się w nich nie widzę. Chociaż jestem przekonana, że są na bank dziewczyny, które umiałaby nosić te ciuchy. Natomiast część dżinsowa jest obłędna pod każdym względem. Pierwsza rzecz która się rzuca w oczy to bardzo fajne kroje. Druga to kolory – dżins w kolorze błękitu paryskiego przeważa, ale i ubrania uszyte z ciemnogranatowego denimu warte są uwagi. W końcu trzecia rzecz i dla mnie najważniejsza to detale – ozdobne wydarcia ciemniejszych nici wątku i pozostawienie białej osnowy w regularnie ułożonych dziurach, tworzących na przykład wzór zwierzęcych pręg.  Na sukience i bluzce pojawia się wycięty laserowo napis Marques’Almeida. Najpiękniejszym elementem (oczywiście dla mnie) jest dżinsowa parka – obszerna, ściągana w pasie, z dużym kapturem, długości do kolan. Nie będę ukrywać – mam już tę parkę i z czystym sumieniem stwierdzam – jest świetna.

Z tego co wiem, w salonie Topshop w Złotych Tarasach jest jeszcze wiele elementów tej kolekcji. Jeśli jesteście fanami dżinsu – musicie tę kolekcję zobaczyć na żywo. A jeśli jesteście fanami lat 90.  – musicie coś kupić :).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *