Moda w wielkim? mieście – Oskary Fashion Big City Lights 2011

Trochę to przewrotne – Oskary modowe. Niby czerwony dywan, „high fashion” (nie bez powodu używam określenia angielskiego, chociaż Windows 7 Clé mamy nasz polski odpowiednik ), błysk fleszy i tłumy gwiazd. Niby, bo do Oskarów daleko. Geograficznie i nadal mentalnie. Po prostu, nagrody magazynu  Fashion. W naszym modowym światku jest tak, że jak już jest organizowana impreza z rozmachem, to jest co najmniej tak jak apel w jednostce wojskowej – wszyscy się stawiają i stoją na baczność. Chyba, że są Marcinem Prokopem i nie docierają na imprezę na której dostają dodatkowo wyróżnienie w swojej kategorii (najlepiej ubrany dziennikarz).

Ale do rzeczy – co do samego wydarzenia – fajna scenografia i dość duży rozmach całego przedsięwzięcia. Doświadczone i dość liczące się w świecie polskiej mody  jury konkursu gwarantowało, że ich decyzje będą trafne (m.in.: redaktor naczelna Fashion Magazine Katarzyna Kultys – Jabłońska, Gosia Baczyńska, Maciej Zień czy w końcu dziennikarz Newsweeka Michał Zaczyński).
W tym roku dodano kategorię Bloger roku i nagrodę otrzymał jedyny mężczyzna wśród piątki nominowanych – autor bloga Macaroni Tomato – to dla mnie było może nie tyle zaskoczenie co rozczarowanie, bo trzymałam kciuki za Styledigger. /

W pozostałych kategoriach nie było zaskoczeń, Doda była Dodą, a Olivier Janiak prowadził galę wzorowo – jak zwykle.  Rozdawnictwo nagród było przetykane pokazami 5 młodych Windows 8 Clé projektantów wybranych przez jury konkursu. Skupię się na  pokazach, bo to wydaje mi się najważniejsze .

Pierwsza swoją kolekcję zaprezentowała Kamila Gawrońska Kasperska. Po zdobyciu w zeszłym roku Złotej Nitki w kategorii Premiere Vision oczekiwania wobec niej były dość duże. I chyba na tym się skończyło – nowa kolekcja projektantki rozczarowuje. Połączenia matowych i połyskliwych tkanin, strzeliste, gotyckie sylwetki, rozbudowane ramiona,  baskinki , wszystko w czerni – nuda, nuda, nuda.

Następnie Zosia „Sophie” Kula – ładna kolorystyka – mocno nasycone żółcie, czerwienie, pomarańcze, róże i błękity, dobrze odszyte, pracochłonne pikowania, wielowarstwowość – widać było dopracowanie każdej sylwetki  –  główną inspiracją kolekcji był patchwork. I tu nie mogę nic więcej dobrego powiedzieć – patchwork dla mnie nadaje się jedynie na narzuty.

Jacek Kłosiński czyli Hyakinth to projektant specjalizujący się w modzie męskiej. I pomimo, że spokojnie jego  ubrania mogłyby nosić kobiety, to uważam, że stricte damskich modeli nie powinien projektować – te kilka sylwetek na pokazie mnie nie zachwyciło. Ale za to marynarki z nadrukami, fajne spodnie marchewy, płaszcze – takie to nonszalanckie, bez spięcia i zadęcia. Tego projektanta warto obserwować.

Ostatnia swoją kolekcję prezentowała Alicja Antoszczyk. Projektantka zmiksowała materiały techniczne, pozornie nie nadające się na ubrania z tkaninami naturalnymi – było to w miarę ciekawie,  miejsko, może bez szału, ale warte uwagi.

Ola Kawałko – taka młoda, a taka zdolna. Rzeczywiście nie można się nie zgodzić z werdyktem jury –  kilka sylwetek z kolekcji rzeczywiście jest bardzo udanych. Ola Kawałko połączyła dzianiny, koronki, siatki, ortalion, sztuczne skóry, pocięła sylwetki, niekiedy udrapowała materiał i stworzyła dość oszczędne w formie sukienki. Taka różnorodność materiałów i minimalizm? Właśnie – może to za sprawą gamy kolorystycznej – czernie, szarości, gdzieniegdzie wprawdzie urozmaicone fluorescencyjną żółcią, nadal jednak było dość spokojnie – w zależności od okazji mamy albo miejskie albo nawet wyjściowe sukienki. Pisze ciągle o sukienkach, ale na tym głównie się skupiłam. Sama projektantka mówi, że zainspirowała ją „dynamika życia metropolii, dekonstrukcja oraz futuryzmem, a z drugiej strony – blogi street fashion, na których króluje unisex i wszystkie odcienie szarości i czerni. Wykorzystane kolory odzwierciedlają ponadto nowoczesną, szybko zmieniającą się przestrzeń uliczną; zatłoczoną, pełną billboardów i świateł”. Doskonale dopasowane do  hasła imprezy. Big City Lights indeed.

tekst: Ewa Kosz
zdjęcia: Karolina Słota

5 komentarzy

  • kasia skrobisz napisał(a):

    boże ja jestem w szoku , jesteście naprawdę niezłą gazetą( na razie nie widziałam formy gazetowej nigdzie .. ale po tym co widzę na stronach )!!! chyba najlepszą na rynku polskim , gratuluję . super poziom, wychowałam się na vogue’ach fr, uk usa, wł, the face , jd, wallpaper , surface , wad, loVe pop , we are ,i pamiętny DUTCH ,arena+ i jakiś 20 innych( które do niedawna WSZYSTKIE co miesiąc czy jakoś tak kupowałam…), ale brakowało mi czegoś takiego. …. DZIĘKI. może kiedyś się „spotkamy” ;-))

  • renata napisał(a):

    Kasia ma wiele racji:) Choć n. „Fashion magazine”, który organizował galę też bardzo lubię. Miło było przeczytać taką relację

  • zaczynski napisał(a):

    Dodam tylko, że jury nie miało wpływu na wybór blogera roku – ocenialiśmy tylko piątkę projektantów, fotografów i modelki 🙂

  • Katerina napisał(a):

    p.Zaczynski to jesli mozna spytac. Kto wobec tego wybieral zwyciezce modowego bloga ? Bo nie ukrywam, ze jak masa innych ludzie jestem lekko zazenowana wynikiem. pozdrawiam

  • stylec napisał(a):

    Moim zdaniem gala byla super zorganizowana. Do nagród, które przyznało jury też nie mam zastrzeżeń. Oby więcej takich gazet jak FM i więcej takich inicjatyw.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *