Nenukko – Wielki Przypływ


„Point Zero” Nenukko to kolekcja, która bardziej pozostawiła we mnie wrażenia, niż pamięć krojów czy sylwetek. Nie opiszę Wam form ani kształtów, przeważających krojów, nie napiszę o użytych szwach czy wykorzystanych tkaninach z prostego powodu – nie zapamiętałam wiele. Zostały we mnie raczej obrazy, a dokładnie jeden, który najbardziej skojarzył mi się z kolekcją… nie wiem czy pamiętacie teledysk Foals’ów ? Jeśli nie, dokładnie go obejrzyjcie i zwróćcie uwagę na ocean w pięknym, granatowym kolorze z unoszącą się na nim pokruszoną krą lodową. Ocean zimą, niespokojnie falujący, dobijający do jakiegoś punktu i od razu jakby do niego wracający. Ale punkt jest nieokreślony. I tak w nieskończoność.

Takie właśnie miałam wrażenie oglądając pokaz Nenukko, że kolekcja zmierza jakby donikąd, przepływa przed moimi oczyma fala za falą miękkich sylwetek, które tak dobrze już znam z twórczości projektantek. Przeważające stalowe szarości, granat i niebieski, tkaniny „nakrapiane” białym melanżem przeniosły mnie na wybrzeże oceanu.

Z pokazu zapamiętałam także konsekwencję projektów jako skończonej, i jednocześnie otwartej na kontynuację, całości. Żadna sylwetka nie była przypadkowa, jakby kolekcję bardziej należało odbierać jako zbiór niż analizować poszczególne elementy. Wydaje się jakby projektantki jednocześnie stawiały przysłowiową kropkę nad „i” i pozostawiały sobie miejsce na kontynuację.

Całości dopełniała muzyka autorstwa Adama Walickiego. Zresztą muzyka na pokazach Nenukko zawsze podkreśla klimat i charakter kolekcji. Chyba za to najbardziej cenię tę markę – każdy ich pokaz, lookbook i kampania są tak spójne z filozofią marki, że wydaje się jakby Nenukko było żywym tworem, który można dotknąć. Jeśli tylko wyciągnie się rękę.

Tekst: Sara Łątkowska

THOMAS SABO Horseshoecontent/uploads/2013/04/tumblr_m2yozwvEXc1qg6rkio1_500.gif” alt=”” width=”500″ height=”210″ />

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *