recenzja

Dawid Woliński / SS 2017

Autor:

Z recenzją z pokazu jest tak, że najlepiej nie czytać innych, zanim nie napisze się swojej. W podprogowy sposób można sobie coś przywłaszczyć, trochę się zasugerować i subiektywne spojrzenie na to, co zobaczyliście może legnąć w gruzach. Subiektywne nie oznacza braku merytoryki. Chodzi mi bardziej o to moje, „najmojsze” zdanie. Bo co z tego, że „wszystkim się podobało”, kiedy mi się nie podobało. I na odwrót. Z tej przyczyny unikałam, jak ognia tekstów o samym pokazie Dawida Wolińskiego i starałam się odseparować od wszelkiego rodzaju opinii, recenzji, ochów i achów tak zawsze chętnie emitowanych ku masom, jak najszybciej po pokazie. Co oczywiście nic nie wnosi do samej recenzji, ale chciałam się z Wami podzielić mękami, które odczuwałam od wczorajszego poranka. Zatem ku meritum.

Czytaj dalej