Wyjazd z mody

Stawianie przed sobą ambitnych zadań typu „będę na każdym pokazie” w moim przypadku jakoś się nie sprawdza, zwłaszcza, gdy jadę na fashion week chora i z głową zajętą moją regularną pracą w agencji reklamowej. Także od razu uprzedzam – relacji z każdego pokazu ode mnie nie dostaniecie. Ale jestem o tym przekonana, że redaktor Kujawa z Fashion Magazine wypełni to zadanie, gdyż to nade wszystko obowiązkowy typ.

Ale wrócę do meritum. Jest poniedziałkowy wieczór, opatulona w koc, z komputerem na kolanach próbuję sobie całość tygodnia mody poukładać w głowie i dojść do konstruktywnych wniosków. I nie wiem, czy jestem nadal chora, czy też po prostu nie jestem w stanie mentalnie temu podołać, bo wiedzy za mało i lotność umysłu zbyt niska. Idzie mi dość opornie.

Z wiekiem staje się dosyć wybredna i coraz mniej mi się podoba. Obawiam się, że jest to choroba postępująca, ponieważ po ostatniej edycji łódzkiego tygodnia mody mogę powiedzieć z ręką na sercu, że podobało mi się mało. Według mojego skromnego osądu ZA MAŁO.

Z OFFem jestem związana mocno z powodu przynależności do rady programowej, ale w tej edycji wybieg offowy mnie zawiódł, albo sama się zawiodłam, bo w końcu to ja wybierałam kolekcje z nadesłanych zgłoszeń, oceniałam, a wyszło jak wyszło. Na szczęście nie zawiedli Joanna Startek i Jakub Pieczarkowski, Paulina Plizga może nie zaskoczyła, ale z drugiej strony nie każdą kolekcją trzeba rzucać na kolana widownię. Pojawiło się kilka przyzwoitych kolekcji – Olga Mieloszyk, Ola Bajer i Michalina Polk. Jedno rozczarowanie – Bożena Ślaga – po co było dokładać kolory do kolekcji, która miała, i powinna być czarna i grafitowa. O reszcie nie będę na razie wspominać, bo w końcu to tylko podsumowanie, a na osobne recenzje też znajdzie się miejsce. Poza tym ma być w gruncie rzeczy miło.

Aleja Projektantów tej edycji pozostawiła w mojej głowie pokazy Michała Szulca, MMC Studio, Maldorora, Hyakintha, Nenukko i Anny Poniewierskiej. Te pokazy i właśnie te kolekcje zapadły mi w pamięć. Pojawiło się kilka kolekcji na wyrównanym poziomie, które kupuję w całości, lub tylko częściowo i jest to Berenika Czarnota, Kamila Gawrońska –Kasperska, Ptaszek i Piotr Drzał. Na odległym biegunie jest taki ewenement jak pokaz Project Zoa, którego zaakceptować nie jestem w stanie.

O ile pokazy kolekcji dziwacznych bohomazów (bo nie da się tego nazwać ubraniami) przyprawiają mnie o palpitację serca, bądź zażenowanie (i których na szczęście nie było za dużo), to chyba najbardziej męcząca jest ludzka głupota. Ja wiem, że czasami nie ma co zrobić z małym dzieckiem i trzeba je zabrać ze sobą na „bardzo ważne wyjście”. Ja ze swoim synkiem na pokazy nie chadzam, jak nie mam go z kim zostawić, to wtedy i ja zostaję w domu. I w gruncie rzeczy nie chodzi mi o kilkulatki, bo to może być rzeczywiście dla nich fascynujący świat, bardziej myślę o kilkumiesięcznych berbeciach targanych przez swoich rodziców z pokazu na pokaz w fotelikach. To nie jest dobry pomysł!

A tym bardziej nie jest dobrym pomysłem ciąganie ze sobą na pokazy zwierząt. Co na pokazie robi pies czy miniaturowa świnka – tego zrozumieć nie mogę, ba, nawet nie chcę. Uważam, że takie osoby męczące swoje zwierzaki powinny być towarzysko piętnowane i traktowane z należytym dystansem. Pies nie jest podpórką pod komputer, pies ma głęboko pod ogonem modę i pies (czy też rzeczona świnka) wolałby siedzieć w domu, niż być narażony na głośną muzykę oraz drażniące światła i zapachy. A jako, że wyobraźnia ludzka nie zna granic (lub jej brak), to czekam na pokaz, na który ktoś przyjdzie z małpą lub kucykiem – to będzie dopiero szał.

Nie będę wspominać o niezapomnianych kreacjach niektórych z gości FW, bo tego to już totalnie nie rozumiem.

Reasumując – jeśli nie macie mocnych nerwów, macie alergię na zwierzęcą sierść, jedynym waszym pragnieniem jest się lansować w blasku fleszy, a modę macie tak samo głęboko jak mały Jack Russell terrier Marcellusa L. Jonesa to ja mam osobistą prośbę – nie przyjeżdżajcie do Łodzi na tydzień polskiej mody. Bo w gruncie rzeczy może się wydawać, że to zabawa, ale niektórzy ten temat traktują poważnie i nie mają ochoty na kabaret.

Więcej o modzie i pokazach (tych dobrych i tych złych) już niebawem.

5 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *