Wyroby rzemieślnicze Paris+Hendzel

Niby nic. Kapelusz rybaka. Pięciopanelówka. Bejsbolówka. Fedora. Nakrycie głowy. Czapka. Taki drobiazg. Pozornie.

Markę Paris+Hendzel poznałam w zeszłym roku. Kampania wizerunkowa marki pokazywała produkt w kontekście podróży po Indonezji. Patrzyłam na zdjęcia, logotyp i miałam wrażenie, że nie jest to polska marka. Wszystko przemyślane, dobrze zaprojektowane, przekonywujące. W przypadku tak specyficznego akcesorium jakim jest czapka z daszkiem, na rynku można znaleźć ich multum. Są klasyczne bejsbolówki, ze „śmiesznymi” napisami czy emblematami, produkowane bez zbytniego przywiązania do jakości. Są też „markowe” czapki, które można kupić w sklepach oferujących odzież streetwearową (np.: Veteran czy KXM). Nie spotkałam się z produktem polskim, który jakością kompletnie nie odbiega od czapek marek światowych. W Paris+Hendzel właśnie świadomość produktu jest ujmująca. Czapka z daszkiem czy ostatnio popularny kapelusz rybaka nie musi być przypisany jedynie tylko do jednej grupy społecznej, bo jest tak uniwersalną rzeczą, że jest niemalże dla każdego. Aby był to produkt prawie dla każdego musi być świetnie zaprojektowany i wykonany. Pewnie trochę za bardzo idealizuję potencjalnych klientów Paris+Hendzel, bo żeby docenić te drobiazgi jak dbałość wykonania, świetny wizerunek, realny stosunek ceny w kontekście pracy rzemieślniczej trzeba też być świadomym i wrażliwym na piękno. Trzeba docenić to, że poszczególne modele nakryć głowy powstają w określonej ilości sztuk, każde są pieczołowicie pakowane w dedykowane bibułki i pudełka, w których klient oprócz zakupionej czapki czy kapelusza znajdzie kopertę z certyfikatem, numerem seryjnym i swoim nazwiskiem. Tak się buduje marki.

Ujmujące jest jeszcze jedno. W czasach, kiedy wszyscy są tu i teraz, oderwani od rzeczywistości, lekceważąc jednocześnie przeszłość, kiedy nikt nie chce się starać, zastanawiać, czytać coś poza idiotycznymi poradnikami, kiedy… wszystko jest takie modne i płytkie. I w tych czasach właściciel marki Paris+Hendzel, Łukasz Hendzel, opowiada historię swojej rodziny. Tym jednym jedynym znakiem, który towarzyszył jego przodkom od wieków. A on chce, żeby ludzie go nosili. Herb w logotypie marki to Prawdzic, którego nazwę znawcy łączą z zawołaniem rodowym, które brzmi „Prawda”. Patrzę i widzę prawdę. Jakie to niespotykane i jednocześnie niosące nadzieję w kontekście polskiej branży modowo – rozrywkowej. Potrzebujemy więcej takich prawdziwych, nieanonimowych, osadzonych w jakimś kontekście marek.

Z produktami marki Paris+Hendzel będziecie mogli zapoznać się na żywo już w najbliższy weekend na wiosennej edycji HUSH Warsaw. Myślę, że warto się tam wybrać.
Oczywiście herbowe czapki kupicie też na stronie Paris+Hendzel.

Na zdjęciach najnowsza kampania marki „The Truth”.

Kampanię popełnili:
Zdjęcia: Agnieszka Kulesza & Łukasz Pik
Stylizacje: Karolina Gruszecka
Makijaż: Magda Łach
Włosy: Adam Wilczewski
Produkcja: New Order

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *