Z gołym tyłkiem w tle / Pokaz kolekcji Pinata Ani Kuczyńskiej / Wiosna – Lato 2012


Ani Kuczyńskiej pewnie nie zobaczymy już na tygodniu mody w Łodzi, ale na Mokotowskiej 61 zobaczymy niejedno. W piątek był to goły tyłek Dody. No i wcale mnie to jakoś nie rusza, jest nawet zabawnie. Jeśli byłaby to pupa Kasi Cichopek, to czułabym się inaczej. Ale tyłek Dody? Widziałam go niejednokrotnie (rzeczona lubi nim świecić). Dobry i tyle. Zastanawiam się, o co ten ambaras – że to pomyłka, że to do Ani Kuczyńskiej nie pasuje itd. A co do Ani pasuje – Ewa Demarczyk? Czy może Kasia Nosowska? Myślę, że do projektantki pasuje to, co jej po prostu pasuje – i już. A w tej konkretnej sytuacji Doda kompletnie mnie nie zaskoczyła. Co więcej – nawet tam pasowała. W końcu nie śpiewała tych swoich obciachowych piosenek (skądinąd ma przecież dobry głos, tylko repertuar woła o pomstę do nieba). Doda tam po prostu była, wyglądała i wypięła się. Tego jej chyba nikt nie odmówi – wygląda bardzo dobrze, a nawet ubiera się (prawie zawsze) dobrze. Tydzień temu wystąpiła w telewizji śniadaniowej odziana w Anię Kuczyńską, co zapewne było zapowiedzią tego wydarzenia. Plus K Mag listopadowy z Dodą na okładce – rozdawano go przed pokazem. Okładka z „gwiazdą” stała się nawet bohaterką fejsbukowej dyskusji i trochę jej się dostało – bo Doda, więc fatalnie. Bardziej chyba powinno uderzyć, że po prostu mało to zdjęcie (i sesja w środku) ma wspólnego z tematem zadanym („Diamonds are forever”), i nie jest ogólnie szałowe (jakby to ujęła Agnieszka Chylińska – „dupy nie urywa”). A tylko  Doda oburza. Nie mogę tego zrozumieć, bo jej  historia jest niemalże filmowa: od blachary do rodzimej ikony mody. Bohaterka społeczna – można z niej przykład brać. I do tego enigma – nie wiadomo na pewno, czy jest w końcu w tej Mensie, czy się kompletnie nie łapie ze swoim IQ. Na bank jest osobą w jakiś tam sposób wyjątkową – zamiast pisać o kolekcji, piszę o niej. Ale to by było na tyle.


A o kolekcji za dużo nie napiszę. Powód? Pomimo swego poświęcenia i siedzenia na jezdni z aparatem w ręku widziałam mało – modelki nie wychodziły z butiku, tylko tańczyły w środku, po kolei prezentując sylwetki na platformie obrotowej. A że fotograf ze mnie nędzny, to i zdjęcia są mało dokładne. Wiem, że oglądając ten spektakl, poczułam, ze moda jest demokratyczna i dla każdego. Każdy może przyjść przed butik Ani Kuczyńskiej i zobaczyć jej ubrania na, może i dziwnym, pokazie (jeśli się przepchnie do „pierwszego rzędu”). Sąsiedzi z kamienicy naprzeciwko mogą wszystko zobaczyć. Nie ma zadęcia i sztucznego blichtru.

Usłyszałam fajną muzykę, zobaczyłam sylwetki osadzone  mocno w latach 80. i dwa kolory – czerń i biel. Inspiracji podobno możemy upatrywać w takich postaciach, jak Jerry Hall, Bianca Jagger, Blondie czy Diana Ross. To, co udało mi się zobaczyć bardzo mi się podobało – białe koszule ze stójkami, czarne nietoperze, skórzane baskinki – moje faworyty. Może zostałam kupiona całością. Sama nie wiem. Czekam na lookbook i muszę zobaczyć te ciuchy na żywo. Dody słuchać nie zacznę – ale to raczej oczywiste.

Z informacji prasowej:
Pinata / Wiosna – Lato 2012 / Ania Kuczyńska
Muzy z przełomu lat 70. i 80. (Jerry Hall, Bianca Jagger, Blondie, Diana Ross, Karolina – księżniczka Monako) są inspiracją nowej kolekcji Ani Kuczyńskiej. Projekty dedykowane są ich urodzie, kobiecości, stylowi i ich silnym, magnetycznym osobowościom. Kolekcja charakterem nawiązuje do atmosfery słynnego, nowojorskiego klubu Studio 54. Jest nowoczesną interpretacją stylowej dekadencji tamtego okresu. Kolekcja jest czarno – biała. Linia ubrań jest miękka i niezobowiązująca, choć elegancka. Materiały użyte do odszycia kolekcji to satynowe jedwabie, żorżety, krepy i sportowa bawełna. Akcesoria wykonane są ze skóry juchtowej, w kolorze naturalnym.

1 Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *