Zło zawsze wygrywa…

Kiedy słyszę o pokazach organizowanych przez młodych ludzi, w trochę partyzancki sposób, boję się, że cała impreza może nie wyjść. Pokazy w klubach, imprezy muzyczne połączone z modą – rzadko kiedy to wypala. W przypadku Fashion Found i organizowanego przez tą ekipę młodych zapaleńców, pierwszego z cyklu pokazu można powiedzieć – udało się, i czekać na więcej.

Trochę już czasu minęło od samego wydarzenia, ale ciągle ciężko było mi się zabrać za zrecenzowanie imprezy i pokazów. Pomijając oczywiście wszystkie naturalne przeszkody (dużo pracy czy różnego rodzaju zdarzenia losowe) trudno było mi napisać coś konstruktywnego o kolekcjach, które już widziałam podczas majowej edycji Fashionphilosophy Fashion Week Poland. Na pierwszym pokazie Fashion Found zaprezentowano widowni pokazy trzech projektantów / marek – Zuo Corp., Wioli Wołczyńskiej i Nenukko. Nie w tej kolejności modelki prezentowały kolekcje, ale w mojej głowie właśnie w taki sposób układają się te ubrania. Oczywiście bezapelacyjnie najlepszą kolekcję prezentuje Zuo Corp. – piszą o tym wszyscy (my też w relacji łodzkiego tygodnia mody), i ja nie mam zamiaru się wyłamywać. Nie dlatego, że nie wypada, ale ta kolekcja nadal jest dla mnie świetna. Miałam nadzieje zobaczyć więcej dzianiny, bo w maju na pokazie zapowiadała ją wełniana sukienka z pomarańczowym wzorem – ta sukienka, i te z jedwabiu z nadrukiem zaprojektowanym przez Roberta Kutę to najfajniejsze rzeczy z kolekcji. No i niestety nie było więcej – dla mnie wielki zawód. Co nie zmienia opinii o kolekcji. Dalej w mojej świadomości jest Wiola Wołczyńska i jej wizja kobiety. Bawełny czy dzianiny zawsze tak samo na mnie działają – wiem, że są to ubrania, które bym nosiła, bo są wygodne, trochę może sportowe, ale zarazem kobiece. I na samym końcu Nenukko – to może krzywdzące, bo jest to kolekcja udana i mocno zauważalna – do mnie jednak ten piżamowy styl kompletnie nie przemawia. I o ile na Alei Projektantów pokaz marki był jednym z tych, które zapamiętałam w sposób pozytywny, to niestety w M25 (gdzie omawiany pokaz się odbywał) te ubrania już do mnie nie przemawiały.

Co napisać o pokazach i kolekcjach, które widziało się już nie jeden raz, nie dwa, ale przynajmniej kilkanaście? Nie chcę robić z siebie wyroczni (jeszcze dużo nauki przede mną), albo mi się coś podoba, albo nie. Tak już mam.

Z rzeczy praktycznych – podobała mi się aranżacja pokazu, a właściwie jej brak. Organizatorki dobrze wiedzą, że najważniejsze są ubrania i nie odwracały uwagi od nich niepotrzebnymi dodatkami. Sam klub M25 jest taką przestrzenią, że nie trzeba przesadzać, wystarczy wykorzystać naturalne elementy wystroju. Po prostu dobrze zorganizowana akcja. Czekam na więcej.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *